Zbiórka Drużyny w Ozorkowie

12.03.2011 odbyła się zbiórka drużyny. Jak zwykle zebraliśmy się całą paczką punktualnie o 9 pod SP 184. Jak na późną zimę, pogoda bardzo nam sprzyjała. Po chwili oczekiwania, którą to spędziliśmy na rozważaniu tych banalnych i niebanalnych kwestii, podszedł do na Uki. Wyjął laptopa i po chwili niepewności wyświetlił się film, który wprowadził nas w fabułę zbiórki - lata ’80, dywersja w ZSRR. Po projekcji otrzymaliśmy kartkę z zaznaczoną lokacją, do której mieliśmy się udać. W drodze do niej, myśleliśmy że będzie to kolejna zbiórka z serii: „połazić, iść do lasu, pobić się na chusty”, dlatego też nie panowała bardzo wesoła atmosfera. Jednakże po odnalezieniu kartki, nie mogliśmy uwierzyć w to co było na niej napisane- zbiórka w OZORKOWIE! Musieliśmy podzielić się na 3 patrole. Każda grupa otrzymywała pieniądze i mapy, a także dokumenty do rozdania między ludźmi. Na szczęście mieliśmy trochę czasu do przyjazdu naszego tramwaju (co ciekawe linia 46), więc odbyliśmy pielgrzymkę do pobliskiej Biedronki w celu zaopatrzenia się.

Równo o 9:46 (co się nie zdarza zbyt często) podjechał nasz tramwaj. Większość trasy przebiegała spokojnie, mimo paru pijanych twarzy. Rozluźnieni piękną pogodą, zapomnieliśmy o tym, że w każdym momencie może wejść agent i zacząć nas maglować. Szczęśliwie dla nas agent, którym był Apacz, wszedł przez ostatnie drzwi, a co za tym idzie wszedł w kontakt z pijanymi. Był to dla nas korzystne, ponieważ odzyskaliśmy świadomość i mogliśmy się przygotować do kontroli. Podczas niej nie doszło do niczego szczególnego.

Po osiągnięciu naszego celu, jakim był przystanek przy Tesco w Ozorkowie, od razu zabraliśmy się za wykonywanie zadań. Pierwszym z nich było znalezienie karteczki pod jedną z około 30 ławek. Uznaliśmy, iż praca zespołowa będzie najlepsza- więc każdy patrol poszedł w inną stronę. Po odnalezieniu, udaliśmy się do bramy wskazanej na kartce. Sceneria była idealnie dobrana do fabuły. Obskurne mury, ciemna, wilgotna brama, a w niej nasz informator (którym był Edman). Tutaj niestety musieliśmy zakończyć współpracę między patrolami i zacząć działać na własną rękę. Mojemu zastępowi trafił się najdalszy punkt- pewien miły pałacyk, którego położenia nie znała większość mieszkańców. Dopiero w pewnym sklepie podano nam dokładną lokację. W drodze do niej zostaliśmy przeszukani przez kolejnego agenta (tym razem Uki), który na pierwszy rzut oka wyglądał jak dziwak- kaszkiecik i biały płaszcz, a pod tym bojówki. Po wykonaniu naszego zadania, powróciliśmy do znanej nam już bramy. Tam otrzymaliśmy zastrzyk gotówki, a także informacje na temat kolejnych wyzwań. Najbardziej w pamięci zapadło mi ganianie po centrum Ukiego z walizką . On miał jednak przewagę- samochód. Niektórzy nie przejęli się tym. Gdy on stał na czerwonym, brawurowi pierwszoroczniacy wybiegli na ulicę i zaczęli próbować wchodzić do auta przez otwarte okno, a potem otworzyć drzwi, jednakże na marne. Przynajmniej warte to było min przechodniów. Złączyliśmy siły wszystkimi patrolami i połączyliśmy nasze pieniądze, aby wykupić informację na temat przekazania walizki, którą tak bardzo szukaliśmy. Nastąpiła ona w pewnym parku. Urządziliśmy zasadzkę i hop- po krótkiej walce mamy ją! Zmęczeni udaliśmy się na rynek główny, aby zregenerować siły, a później mieć apel. Podczas niego został powołany do życia Zastęp Starszoharcerski w składzie: Michał Hajdan, Bartek Głowacki, Adrian Merchelski i Konrad Nowacki. Po krótkiej sesji zdjęciowej udaliśmy się na przystanek, aby powrócić do domu.

 

Czuwaj!

wyw. Michał Frontczak